A

A

A

Sex & brom, czyli... bara, bara w koszarach

Pod tym tytułem rozpoczynamy cykl barwnych opowieści o d... Maryni. Nie da się ukryć, a i nikt tego ukrywać nie zamierza, że sprawy damsko-męskie są jednym z najważniejszych tematów rozmów w wojsku. Są, rzec można, twardym rdzeniem każdej koszarowej dyskusji. Wiadomo, wojskowi są jak dzieci, tylko im wódka i baby w głowach. Zapraszamy do zwierzeń. Zakładajcie nowe wątki, komentujcie aktualne, dzielcie się doświadczeniami, dorzucajcie do pieca... Niech tu hormony buzują jak grochówka w kotle. A niech no ktoś spróbuje dosypać do tego kotła bromu! Ręce połamiemy! Nie wiecie, co to brom? To ten specyfik, po którym się nie chce. Ponoć przez lata dosypywano go szwejom do jedzenia.

Baczność: Możesz swoją opowieść zamieścić tutaj , żebyśmy ją stylistycznie zmusztrowali i przygotowali do publikacji. Ma być zwięźle i ładnie. No i nie rzucać nam tu mięsem zanadto, to nie poligon.

Spocznij! Wolno czytać!

Jak się koledzy z wojska w swej chuci zapomnieli niczym psy


Oprócz tego, że wojskowo-seksualny, historia poniższa ma też kontekst szerszy, bo językowy. Ale nie w sensie języka, który sprawnie penetruje rozmaite zaułki rozkoszy, lecz w sensie języka, którym mówimy.

Po raz kolejny bowiem ukazuje ona, podnoszoną od lat przez językoznawców i literaturoznawców, bezradność współczesnej polszczyzny wobec opisu aktu seksualnego. Język nasz nie ma stosownych słów, którymi potrafiłby ładnie opowiedzieć historie łóżkowe. I wychodzi z tego albo wulgarna, rubaszna opowiastka, albo sucha medyczna relacja.
Bezradności tej doświadczył pewien żandarm wojskowy przy sporządzaniu raportu opisującego poniższą historię...

Jak babcia dawała wojsku wódzi i dupci

Starzy erotomani mają przysłowie, że każdy port dobry, gdy na morzu sztorm. A w lędżwiach młodego żólnierza sztorm trwa przecież non-stop. Nieważny wtedy wiek, wygląd, status społeczny obiektu pożądania. Świadczy o tym historia z Gorzowa Wielkopolskiego.

Koniaki za seks

Pewnego letniego wieczora patrol żandarmerii wojskowej objeżdżający leniwie jednostkę strzelców górskich w Nysie, postawiony został w stan czujności niezwykłym widokiem. Oto przy płocie kanary dostrzegły dziwną figurę, ni to gimnastyczną, ni to cyrkową... Młoda dziewczyna stała na podmurówce tyłem do metalowych prętów ogrodzenia i wypinając pupę, trzymała się jednocześnie dłońmi płotu, co wyglądało jakby robiła głęboki skłon przy drabince gimnastycznej.

Jak goły żołnierz z okna wypadł i czego to było skutkiem

W 1986 roku pewien zawodowy chorąży zmierzający służbę w jednostce JW 3701 przy ul. Niemodlińskiej 88 w Opolu był świadkiem niezwykłej sceny. Oto z okna na drugim piętrze budynku koszarowego wyleciał nagle żołnierz. Golutki... Na dodatek ze wzwodem i rękami rozpostartymi jakby skakał ze spadochronem... Chorąży przetarł oczy i pobiegł w stronę dyżurki, żeby narobić rabanu.

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej